środa, 8 grudnia 2010

gwiazdy tancza na blocie, ryby nas gryza ale wszystko konczy sie happy endem

Kiedy zakonczylismy wyprawe na slonie mielismy nadzieje, ze ten deszcz jest mocno przelotny. Pamietalam nawet, ze ktos w Polsce zapewnial mnie, ze takie tropikalne ulewy nigdy nie trwaja dluzej niz maks 2 godziny. Niestety okazalo sie, ze te zapewnienia to totalna bzdura, bo jak zaczelo padac na sloniach tak skonczylo nastepnego dnia rano.

Odwolalismy z tego wzgledu nasza wycieczke nad jezioro, liczac, ze jesli na chwile sie przejasni to na wlasna reke polazimy po parku. Nastepnego dnia rano faktycznie na troche sie przejasnilo, a wejscie do parku bylo za darmo z okazji minionych urodzin krola. Niestety zaczelo padac gdy tylko do niego weszlismy, a lac krotka chwile potem. W ten sposob drugi dzien pod rzad bylam totalnie przemoczona. Kupilismy sobie na pocieche troche wodki i rumu i juz wieczorem wszystkie tygrysy w parku narodowym mogly uslyszec nasze falszywe zawodzenia polskich piosenek...Powstalo tez duzo dobrych pomyslow, w wiekszosci zapomnianych a jednym z nich byl nowyt program TVP - Gwiazdy tancza na blocie, w ktorym juz czulismy sie troche tak jakbysmy wystepowali. Dodajmy do tego zapach stechlizny w przemoczonych domkach i juz wiecie dlaczego chcielismy wyjechac z tego czarownego miejsca.



Nastepny dzien nie zapowiadal sie lepiej - pojechalismy do Krabi, stamtad wzielismy prom na Phi Phi a deszcz wciaz nam towarzyszyl. Kiedy wyladowalismy na rajskiej wyspie slonca nie bylo w ogole. Niezrazeni tym faktem jak tylko dotarlismy do naszego miejsca zamieszkania rzucilismy sie kapac w morzu - przynajmniej jest cieplo i woda jest ciepla :) mimo ze byla juz 17. Troche sie zdziwilam kiedy zobaczylam, ze aby wejsc do wody musze pokonac sporo kamieni. Ale zdziwilam sie znacznie bardziej kiedy nagle poczulam uklucie w lydce. Na poczatku myslalam, ze podrzucilam niefortunnie kamien ktory uderzyl mnie w lydke. Kiedy jednak poczulam mocne uklucie jeszcze raz i uslyszalam wrzaski reszty doszlo do mnie ze GRYZA NAS RYBY. Pospiesznie opuscilismy morze zastanawiajac sie kto nas przeklal i dlaczego.

Na brzegu usmiechniety tubylec wyjasnil nam, ze jest odplyw i tak, on czesto widuje ludzi ktorzy probuja sie kapac pomiedzy tymi kamieniami. Ale sa tam tez ryby ktore zyja pod kamieniami i bronia swojego terytorium i tak, ach to one nas pokasaly, jakie to zabawne, on tak czesto obserwuje turystow, bo to takie zabawne a to tylko rybka, a oni tak krzycza....
Zapewnil nas na szczescie, ze w ciagu dnia miedzy 8 a 16 rybki sa pod kamieniami a przyplyw wysoko i nic nam nie grozi, ale co przezylismy to nasze :))


I teraz happy end: Dzisiejszy dzien byl piekny, totalnie sloneczny a wyspa tak rajska i z widokami o ktorych moglabym tylko pomarzyc :) Odwiedzilismyt Tonsai, lenilismy sie na plazy, a jutro z samego rana wyplywamy na wycieczke dookola wysp i juz mi miejsca na karcie nie starcza na te wszytkie obledne krajobrazy :)





1 komentarz: