Chciałam tylko zanotować, że wczoraj usiedliśmy z jeszcze jedną parą. Piliśmy piwo i miło gadało się o wszystkim. W pewnym momencie zorientowałam się, że z ekscytacją rozmawiamy o tym jaka Polska jest (a raczej zrobiła się) fajna - że ludzie, horyzonty, miasta inne...; że knajpy, że zaufanie i uśmiech nawet czasem..
I to naprawdę nie jest Prima Aprilis.
To chyba ta wiosna entuzjazmem ogłupia. I całe szczęście.
P.S. Strasznie mi się chce góry. Tak było w Bialskich, parę lat temu:

Nie masz pojęcia jak mnie się chce w góry!
OdpowiedzUsuńPozdrowienia z Holandii.