Trochę jestem w amoku remontowym.
Tak jak odebraliśmy klucze w zeszłym tygodniu tak od tego czasu: w poniedziałek mieliśmy przygotowanie do demolki, we wtorek dziką imprezę demolkę, w środę dalszy ciąg demolowania, w czwartek zapisywanie się do spółdzielni... a inne sfery życia jak zwykle nie czekają - trzeba pracować, jeść, spać i czasem pogadać o czymś innym niż profil ścian albo nieoczekiwanie znaleziony grzejnik pod wanną.
Ale główne uczucie jakie przeważa to zdziwienie ile radochy (tak właśnie nawet nie radości, ale dzikiej dziecięcej radochy) mi to przynosi. Wiem, ze jeszcze remont pewnie da mi w kość ale póki co mimo niedosypiania i oddychania pyłem cieszę się z każda odrzuconą deską boazerii, z poznaniem nowych sąsiadów czy imprezą na gołych ścianach. Chciałabym, żeby udało się nam to przejść na takim rozpędzie. I chciałabym pospać choć trochę dłużej... dlatego dobranoc :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz