Ha! Stało się - kolejny rok za nami. Nie potrafię nie napisać tu nic oprócz banałów (ale jak bardzo prawdziwych) o tym jak to błyskawicznie leci czas i jak nie mogę uwierzyć, że to już 2012. Pamiętam jak dowiedziałam się, że będziemy gospodarzem EURO 2012 i wydawało mi się to taaakie odległe - a tu proszę - już w czerwcu będziemy się zastanawia jak przebić przez centrum bez korka.
2011 był chyba jednym z najbardziej intensywnych lat jakie pamiętam. Pełno zmian i zamieszania (nie wszystko na bloga, ale wszystko powodujące sporo napięć).
Wielokrotnie nie miałam kiedy nawet przemyśleć wszystkich swoich wrażeń a co dopiero wrzucić na bloga. Dlatego poniżej - parę takich punktów, ważnych i tych mniej ważnych, ale tylko tych pozytywnych bo o niepozytywach nie chcę pamiętać:
- zmiana pracy - po 3,5 roku zupełnie nowe miejsce i ludzie ale tak bardzo było warto.
- zrobienie prawa jazdy - nareszcie!
- rok nowych technologii - smartfone w pierwszych dniach roku i Kindle Touch w ostatnich dniach roku (cudny, bawię się nim cały czas)
- pierwsze rowerowe lato - mimo zimna i deszczu czyli lipcopada i siąpnia, które mieliśmy zamiast lata nacieszyłam się tym i na dobre połknęłam bakcyla
- nowe mieszkanie
- sporo nowych znajomości, dużo wychodzenia, fajne imprezy
- odkrycie jogi astangi jako sportu który mnie nie nudzi i pojogowe śniadania z Gwiazdą i Agatą
- dobre wakacje: zimny belgijski weekend, żagle świetne jak zawsze i do tego dwa tygodnie w Andaluzji (marzenie)
Chciałabym, żeby ten 2012 był dobry, zdrowy, szczęśliwy i spokojny. Tego też życzę wszystkim innym - trochę słodkiej stabilizacji...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz