niedziela, 29 stycznia 2012

nictam nictam

Portal pogodowy mówi mi, że przez najbliższe 16 dni najcieplejszy dzień to będzie upalne minus siedem. Czyli jednak nie odwołano zimy w tym roku. Nie przeszkadzało mi to specjalnie kiedy miewałam jeszcze takie luksusy jak ferie zimowe i mogłam przy tak uroczej pogodzie ryć w śniegu igloo albo ścigać się na sankach. Teraz kiedy taka pogoda oznacza ubieranie się w siedem warstw na dwudziestominutowy spacer do pracy to mój entuzjazm znacznie spada.

Nieustannie za to rośnie mój entuzjazm do jeżdżenia samochodem. Ten boski wynalazek sprawia, że piątkowa wyjście do teatru i knajpy było miłą przejażdżką a nie wyprawą na biegun. BOSKIE.

Poza pogodą brak epokowych wydarzeń.
Na froncie mieszkaniowym - ciągła budowa/odbudowa i zaczynam wierzyć, że kiedyś uda nam się tam wprowadzić. Wybraliśmy nawet płytki - jeszcze nie wszystkie ale prawie - za to po lekturze nieskończonej ilości katalogów mam wrażenie, że rozpoznaję kolekcje płytek na ścianach w domach znajomych.

Na froncie praca - dużo wszystkiego.

Na froncie życie - widziałam Dziewczynę z Tatuażem i stwierdziłam, że jednak Craig potrafi być ciachem. Widziałam niezły spektakl ("Sprzedawcy gumek") i znowu zaczęło mi się chcieć chodzić do teatru. Świętowałam też pierwszy w życiu Dzień Australii i od razu trafił do katalogu moich ulubionych świąt - bo jego obchody były takie jak moje wyidealizowana wizja Australii - radosne, ciepłe, towarzyskie i pełne dobrego jedzenia i fajnych ludzi. 
A wczoraj nauczyłam się grać w pokera i stwierdziłam, że lepiej niech to lato szybko przychodzi bo zimowy wieczór, wódka i poker niepokojąco dobrze do siebie pasują....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz