poniedziałek, 3 października 2011

tam i z poworotem

Powroty zazwyczaj bywają trudne, szczególnie z fajnych wakacji. Tym razem jednak było trochę łatwiej. Wróciliśmy do Warszawy w sobotę rano i mieliśmy jeszcze cały weekend na aklimatyzację. Spędzilismy ten czas ogarniając się i leniuchując dalej. W ten sposób poniedziałek nie był taki zły :) Pamiętam też, że przy powrocie z Tajlandii zimno dokuczało nam okropnie tymczasem tu - piękna złota jesień :) Powoli przebieram zdjęcia - dziś wrzucam trochę sevillskich do pierwszego hiszpańskiego wpisu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz