Moje milczenie nie jest spowodowane tym, ze zniknelismy gdzies w Rondzie i juz nie wracamy, lecz tym, ze w naszym apartamencie w Zaharze nie ma internetu. Dzis jestesmy w Kadyksie wiec gdzies sie udalo na szybko zlapàc siec. Pare wrazen:
Ronda - bardzo mala, bardzo ladna, moim zdaniem widoku mostu z mostu i spod mostu nap`rawde warty pokonania okropnych gorskich serpentyn, gdzie wszyscy troche sie balismy , no moze z wyjatkiem Bonka ktorej bylo dziko niedobrze.
Zahara de los Atunes - strzal w dziesiatke jesli chodzi o urocze wakacje nad morzem! Super dom blisko plazy, przyjrzysty ocean i slonce ktore grzeje tak, ze naprawde trzeba uwazac. Do tego nie jest goraco bo wiatr od morza jest taki ze az sie rozumie ilosc wiatrakow wszedzie dokola (fajnie wygladaja na zdjeciach). Ogolnie - zero kurortu, sto procent nadmorskiego luzu.
Kadyks - bez szalu, jeszcze jedno stare miasto, piekne ale po Sewilli i Grenadzie jestesmy juz troche zblazowani ,:)))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz