Postanowiłam wrócić do prawo jazdy. Kurs zrobiłam na wczesnych studiach. Po oblaniu dwa razy na Odlewniczej wsiadłam do tramwaju numer 25 i płakałam całą drogę do centrum po czym stwierdziłam, że skoro już mieszkam w centrum to obejdę się bez prawa jazdy.
Parę lat później mieszkam na Służewiu i nadal mam 10 minut do pracy więc samochód nie jest niezbędny (poza tym mój piekny rower jest mi wiernym rumakiem przez ciepła połowę roku). Trochę jednak głupio tak nie mieć prawka, chciałabym pojeździć, a świadomość, że czegoś nie można zrobić przez własne lenistwo i odwlekanie jest irytująca. Postanowiłam więc spróbowac jeszcze raz.
Egzamin teoretyczny zdałam w ten poniedziałek. Nawet nie byłam najstarsza (!!), oprócz poszturchujących się siedemnastolatków było tez sporo ludzi starszych ode mnie (im starszych tym bardziej zestresowanych). Trochę mnie to pocieszyło bo przy zapisach trafiłam wyłącznie na towarzystwo którego głównym zmartwieniem była zbliżająca się studniówka/sylwester.
Teraz jeszcze "tylko" praktyka... Oby nie było jak na obrazku:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz