niedziela, 17 lipca 2011

Tleń i polskie wakacje

Jeśli już jesteśmy przy wspomnieniach wakacyjnych to warto powiedzieć o zeszłotygodniowej podróży sentymentalnej.
A byliśmy w Tleniu. Co to Tleń?

Tleń to wakacje na wczasach od trzeciego do dziewiątego roku życia. Tleń teraz jest znany/nieznany, dziwnie mały. Pamiętam całe historie (podchody w lesie, ogniska, jak Ania usiadła na osie i jak znalazłam ropuchę w odpływie prysznica) albo same obrazki (węgorze w wiadrze, koń i słoń - zabawki z centrum, najfajniejsze ślimaki i ich hodowla w słoiku).  Za każdym razem kiedy tam jestem mam mieszaninę zachwytu (tak to tu! to to! ale fajnie!) z totalnym zdziwieniem jak jest sennie i nudno. To tu działy się wszystkie najciekawsze przygody? Pfff... dzieci to mają wyobraźnię!

Jakieś osiem, dziesięć lat po ostatnich wakacjach w Tleniu zaczytywałam się Sapkowskim. Czytając opowiadania dowiedziałam się, że on tez w tym czasie spędzał wakacje w Tleniu. W jednym z opowiadań (Tandaradei) Tleń był nawet miejscem akcji i areną fantastycznych wydarzeń...

To podsumowuje dla mnie wakacje tam. Z jednej strony czyste piękno lasów, jezior, tajemnicze Bory Tucholskie... Z drugiej strony klasyczna wakacyjna nuda, mokre domki kempingowe i dni płynące między plażą a rytualną wieczorną wyprawą na lody do Lido. Aż by się chciało, żeby z tego lasu coś mrocznego wylazło...

Parę zdjęć Tlenia z internetu:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz