poniedziałek, 6 czerwca 2011

mamy mesjanizm, dziady, a w najlepszym wyadku prace u podstaw - dlaczego?

Nie mam siły na notki o rowerowych faszystach.
Moja kąśliwość klęśnie sobie w kącie, a mózg pływa w przesłodzonym budyniu.

Jest lato! Jest ciepło rano i ciepło wieczorem.
Są ścieżki rowerowe nad Wisłą. I kluby też są.
Jest botwinka, rabarbar, szpinak, ogórki (choć wyklęte medialnie). Są truskawki i czereśnie.Jest piwo na trawie.

Są ludzie z którymi się można tego piwa napić, albo wpaść na kolację i wysłuchać dobrych wieści. Jest zapach opalonej skóry. Fontanny.

Nie mam pojęcia jak w krajach śródziemnomorskich powstawała jakakolwiek literatura.
Podejrzewam, że gdyby tu tak było cały rok to szczyt na jaki wznieśliby się nasi wieszcze nie byłby wysoki.
Myślę, ze ograniczałby się do opisów smaku białego wina pitego wieczorem, kiedy siedzisz na brzegu a twoja dziewczyna kąpie sie nago w morzu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz