Śmialiśmy sie ostatnio, że pamiętamy jeszcze z Michałem boom blogowy z 2001 roku. Pamiętam też zalew nastoletnich blogów, w których co druga notka zawierała przeprosiny, że już tak dawno autor nic nie pisał na blogusiu i że już teraz się poprawi i będzie umieszczał codziennie fascynujące historie.
Trochę się tak czuję teraz.
Kwiecień był zupełnie zwariowany - nowa praca z tysiącem zmian, wybuchająca wiosna, nowy rower i dojazdy do nowej pracy, nowe wyzwania (bla, bla, bla... nowe, bla, bla, bla... zmiany....), itd. itp.
Samo życie wygrało, przejęło wszystko, łącznie za czasem na czytanie i pisanie.
Blog trochę się zakurzył, ale chyba już powoli zaczynam na nowo ogarniać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz