Hmmm… zaczęło się od śniegu w sobotę, potem Michał stracił głos, ale potem było już tylko lepiej (co nietrudne ;-) Oczywiście zimno (patrz ostatnia notka), ale też słonecznie, spokojnie i dobrze.
Głowa wypoczęta, myśli wyprasowane, pisać się nie chce.
Podrzucam Wam więc tylko odkrycie tego weekendu – płytę Soyki spiewającego Osiecką i najfajniejszą piosenkę z tej płyty. Leniwe przedwiośnie w pigułce i ranki pod altaną:
zacne :) i wpasowuje się w wiosnę za oknem, nareszcie !
OdpowiedzUsuń