środa, 2 marca 2011

wiosennie

Jak juz pisałam – nie znosze lutego. Nie znosze też przejmującego zimna, niekończących sie katarów i ciemności. A tego było sporo.
Więc rzuciłam w kąt zycie – mniej wychodziłam na imprezy, nie pisałam bloga, do pracy jeździłam autobusem z punktu a do b i czym prędzej wracałam.

Na szczęście zycie nie rzuciło w kąt mnie i było czym się zająć. Między innymi – zmianą pracy.
Historia standardowa: cv, zadzwonili, poszłam na spotkanie, zachwyciłam się, zadzwonili znowu, że mnie chcą. W ten prosty sposób po 3,5 roku od kwietnia zmieniam pracę.
Wydaje mi się to zupełnie surrealistyczne i jak to komuś mówię, to mam poczucie, że to tylko żart i zaraz będe musiała go odkręcać. Tak bardzo przyzywczaiłam się do tego miejsca, pracy, a przede wszystkim ludzi.

Ale to co czuję przede wszystkim to ekscytacja i motyle. Wiosna. Idzie nowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz