Nie znoszę zimy. Ile może trwać snieg, lód i zimno. No ile? W lutym przestaję wierzyć, że w ogóle jest inna pora roku.
Próbujemy trochę pocieszać sie sportami. Tzn. Michała sport zawsze cieszy, a ja jak już się wreszcie zbiorę i dojadę i rozbiorę ze wszystkich zimowych ubrań, a potem ubiorę w te sportowe i dojdę po tej wyprawie do siebie to tez już jestem czasem zadowolona, że przyszłam. Wtedy najczęściej okazuje się, że już koniec i trzeba powtórzyć cała operację, żeby dotrzeć do domu..
W tym roku znaleźliśmy jednak trochę sportów zimowych/zimoodpornych:
BIEGÓWKI
Nie zdawałam sobie sprawy, że dookoła Warszawy jest tyle fajnych terenów gdzie można pojeździć na biegówkach a co najważniejsze - je wypożyczyć. Pierwszym pomysłem był Powsin, jednak tam nie da się rezerwować, a stanie w kolejce na mrozie jakoś nie brzmi jak najzabawniejsza propozycja na weekend. Za to na Młocinach można rezerwować i w dodatku są świetne trasy dookoła! Nie jest to takie szaleństwo jak narciarstwo zjazdowe ale trochę poszaleć się da :) Poza tym warto zobaczyć ludzi z wypożyczalni – należą do wąskiej i niezrozumiałej grupy, która uwielbia zimę. Tym entuzjazmem aż mozna się zarazić :) No prawie. Tzn. myslę, że nie mozna, ale chciałabym wierzyć, że tak.
ŁYŻWY
Łyżwy na stegnach to totalne odkrycie. Wprawdzie tor jest notabene odkryty ;) ale naprawde wielki.
BADMINGTON
Totalna miłośc od pierwszego zagrania w hali. Kojarzy mi sie z latem równie mocno jak zimne piwo i frytki. Poza tym jest fajny, bo dobrze się gra z innymi w deblu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz