piątek, 9 listopada 2012

po powrocie

Ciezko sie wraca. Jakos nie moge uwierzyc, ze w niedziele rano jeszcze plywalam z maska i ogladalam sobie ryby na rafie (a slonce swiecilo mi w plecy, ach) a w juz w poniedzialek, zimny deszcz splywal po oknie.

Windy, komputery, biurka, sprawy, telefony - wszystko wrocilo. I nawet fajnie. Gdyby nie pogoda kiedy jest tak szaro, ze ranek nie rozni sie od popoludnia.

Co pomaga na smutki? Wszyscy Ci ktorzy tu sa :) I jeszcze: ukochane mieszkanie, najulubienszy, psotny kot, dobre jedzenie. Byle do wiosny...

Postaram sie jeszcze powrzucac troche zdjec z Izraela i troche porad po weekendzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz