Ciezko sie wraca. Jakos nie moge uwierzyc, ze w niedziele rano jeszcze plywalam z maska i ogladalam sobie ryby na rafie (a slonce swiecilo mi w plecy, ach) a w juz w poniedzialek, zimny deszcz splywal po oknie.
Windy, komputery, biurka, sprawy, telefony - wszystko wrocilo. I nawet fajnie. Gdyby nie pogoda kiedy jest tak szaro, ze ranek nie rozni sie od popoludnia.
Co pomaga na smutki? Wszyscy Ci ktorzy tu sa :) I jeszcze: ukochane mieszkanie, najulubienszy, psotny kot, dobre jedzenie. Byle do wiosny...
Postaram sie jeszcze powrzucac troche zdjec z Izraela i troche porad po weekendzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz