Nie wiem jak to się dzieję ale się dzieje. Mając na spakowanie się cały tydzień - najpierw z namaszczeniem oglądamy każdą włożoną do pudła rzecz, po to, żeby ostatniej nocy z obłędem w oku kleić kolejne pudła i wrzucać wszystko bo przecież to już jutro! Tak jest i tym razem. Nie ma czasu na spisanie refleksji (a było ich trochę), ale co się odwlecze to może i nie uciecze. Póki co muszę się odłączyć bo już czas pakować router. Do usłyszenia z nowej lokacji!
p.s. jakby nie było jutrzejsza przeprowadzka ma wszelkie szanse być lepsza od ostatniej kiedy byliśmy na strasznym, niszczącym kacu gigancie. Ufff, przynajmniej tego błędu nie popełniliśmy dwa razy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz