czwartek, 9 lutego 2012

remont po raz niewiadomoktóry

Dawno już nie było o remoncie, więc będzie teraz (w ten sposób będę miała kiedyś dziennik tego jacy byliśmy dzielni).

Czwarty tydzień remontu w piątek dobiegnie końca.... i niemożliwe stało się możliwe - zaczyna to wyglądać jak miejsce w którym naprawdę da się zamieszkać! (tak, wydałam z siebie niedowierzające westchnienie) Dziś została wyrównana ostatnia ściana - przez przypadek jest to ta, na której był nasprejowany podczas demolki wielki napis - "demolition party". No więc właśnie dzisiaj demolition is over i zaczyna się odbudowa. Dziś wszedł pan od glazury i po raz pierwszy jakaś ściana nie będzie po prostu szara. Szaleństwo! Ekscytacja póki co mi nie mija.

Gdybym kiedyś wiedziała, że będę z takim wkręceniem rozmawiać na przykład o wadach i zaletach drewnianego blatu w kuchni to chybabym padła. Ale wszystko się zmienia jak to mówią pewnie nawet najstarsi górale... ;)
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz