Wychodzę z pracy do domu. 19.20. Wsiadamy z kumplem do windy, jedziemy na dół, omawiając jeszcze ostatnie projekty.
Gadamy, gadamy, nagle on patrzy na mnie i mówi:
- Dorota, jesteśmy bardzo zmęczeni.
Moja pierwsza myśl: ojej aż tak źle wyglądam? Czyżby worki pod oczami i zmarszczki zaatakowały nagle i nieoczekiwanie? A może to już wiek? A może naprawdę za dużo rzeczy jednocześnie? Zwalczam chęć szybkiego obrócenia się do lustra w windzie i obrzucenia się kontrolnym spojrzeniem. Zamiast tego mówię:
- Tak, wiem. Ale skąd ta myśl?
- Stoimy w tej windzie od trzech minut i żadne z nas nie wcisnęło parteru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz