Wczoraj nie bylo notki bo zwyczajnie padlam ze zmeczenia (ale bylo warto sie meczyc na szczescie).
A wiec dzien czwarty zaczelismy od wyjscia na 5 aleje. Bez szalu... poczatkowo bo potem weszlismy do najwiekszego sklepu z zabawkami i szal sie zaczal (widok Ani przy domkach dla lalek- bezcenny!), a poniewaz byl tuz przy central parku to zaraz ruszlismy tam sie polenic. Nie trwalo to dlugo, bo wygonil nas deszcz.
Postanowilismy pojsc zatem do Museum of Natural History. Jesli ktos byl juz w Museum of Nature w Londynie to generlanie czesc z eksponatami dot ziwerzat mam wrazenie jest lepsza tam. Natomiast zachwycila nas niesamowita ekspozycja mineralow- nigdy czegos takiego nie widzialam oraz wyzstawa o DNA. Ogolnie zazdrosze wszystkkim, ktorzy maja takie muzea na stale. Nie da sie tego wszystkiego wchlonac jedengo dnia, tylko rozbudza ochote na wiecej.
Potem sie rozpogodzilo wiec ruszylismy zrobic jeszce pare fotek w Central Parku i do domu :) - czyli na nasz Willimasburg/Greenpoint. Jestem pod stalym wrazeniem tej dzielnicy- jest tak fajnie! :) a tego wieczora postanowilismy sprobowac homara w jednej z miejscowek swietnie ocenianych w internecie- Lobster Joint. Knajpka jest bardzo prosta i bardzo przyjemna. Bylo super usiasc w ogrodku przy dlugich wspolnych stolach i sprobowac ich specjalnosci : lobster rolls. Mielismy dwie wersje na cieplo i na zimno i najedlismy sie po uszy (homar b. Dobry ale nie placilabym za niego europejskich cen). Po drodze do knajpki przeszlismy przez caly Greenpoint i mimo tego, ze slyszalam juz o tym teraz dotarlo to do mnie z pelna moca- to prawdziwa polska dzielnica. Ciezko opisac wrazenie jakie sie ma idac ulica nowojorskim wieczorem, czujac wszystkie tutejsze zapachy, bedac tak bardzo w NY kiedy nagle natykasz sie na same polskie miejsca/szyldy/sklepy. Znalezlismy nawet Biedronke!
Potem jeszce pojechalismy zobaczyc nocny Manhattan- najpierw do Brooklyn Bridge Park (niesamowita panorama) a potem na Times Square (ktory o tej porze jest sto razy lepszy) i potem wreszcie spac :)
Dzis byl pierwszy dzien relatywnego spokoju, czas spokojnego pozegnania z NY. Pojechalismy do Queens zobaczyc terereny dawnej wystawy swiatowej, potem na najlepsze hamburgerdy do Madison Square Garden- bardzo polecam! (Shack burgers) a potem na lotnisko. Teraz spokojnie czekamy na lot do Salt Lake City (ktory juz sie spoznia) i ruszamy na pustynie.
Stay tuned.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz