Jestesmy w depresji i to glebokiej! Dzis wreszcie zapakowalismy sie z Jerozolimy i przejechalismy do Ein Gedi na dwudniowe lenienie sie nad Morzem Martwym. Co oznacza ze. Jerozolimy polozonej 700 metrow nad poziomem morza zjechalismy do najglebszej depresji swiata na prawie minus 400 metrow. To sioe nazywa dol! Oczywiscie natychmiast poszlismy zbadac zbiornik :)
Plaza w Ein Gedi jest kamienista, ale to wlasciwie nie ma znaczenia poniewaz nie za bardzo widze sens jej istnienia _ w wodzie mozna sie wylegiwac do woli :) pierwsze wrazenie jest takie... ze go nie ma :) do kolan wszystko idzie tak jak w normalnej wodzie. Potem nagle, poruszanie staje sie trudne, jest ciezko"docisnac" noge do dna, wiec najwygodniej usiasc :) i nagle okazuje sie, ze mozna siedziec, lezec, stac a woda i taks wypchnie. Boskie i nie do opisania :) sama struktura wody jest oleista ale nie sprawia to wrazenia kapieli w oleju kujawskim raczej rozcienczonej oliwie z oliwek :) bawilismy sie tak dwie godziny i nie mielismy dosc, mimo tego ze boli kazde zadrapanie (Michal czul pieczenie na twarzy mimo, ze golil sie wczoraj rano). Potem skonczylo sie slonce (tu sie zachodzi o 5) i trzeba bylo isc. Jutro powtorka i chcemy jeszcze bloto wyprobowac :)
A dookola mamy pustynie co przynosi ciekawa flore i faune _ dzis widzielismy male gryzonie- goralki - strasznie smieszne :) sa blisko spokrewnione ze...sloniami! A w nastepnym poscie zagadka: jaki to owoc? Stawiamy piwo zwyciezcy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz