poniedziałek, 14 listopada 2011

Podróże filmowe - odcinek 1

Zazwyczaj filmy oglądamy w kinie. Nie mamy telewizora więc oglądanie to "świadom e oglądanie" bo nic nie leci w tle. Zazwyczaj kończy się to na "How I met your mother", "Big Bangu" albo innym serialu - bo krótkie, szybkie i idealne na wieczór. Jednak długie zimowe (ech, niestety jesli chodzi o temperaturę to już raczej zimowe) sprawiją, że nawet my od czasu do czasu obejrzymy coś w domu.

Wierny ogrodnik to film, który leżał na półce długo. Polecany przez wielu znajomych ale zawsze jakoś mieliśmy do niego pecha. Tym razem obejrzeliśmy go jednym tchem... i dołączyliśmy do grona polecających.

Bardzo lubię takie kino. Takie, które pozostaje kinem - ze wszystkimi niedomówieniami, kolorami, bajkowością - a jednocześnie porusza tematy społeczne wnikliwiej niż jakiekolwiek oskarżycielskie dokumenty. Pięknie napisane i zagrane, z prawdziwymi soczystymi postaciami i aktorami, którzy potrafią sprostać zagraniu takich charakterów. No i wreszcie: kino przy którym płaczę jak bóbr (co nie jest trudne) ale po tym płaczu nie czuję się "wmanewrowana w to wzruszenie" ani emocjonalnie oszukana (co jest na maksa trudne).

Polecam, polecam, polecam. Dobre do każdego życiowego bagażu podręcznego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz