piątek, 26 listopada 2010

Lotnisko w moskwie

Nasza podroz rozpoczela sie z lekkim opoznieniem ale po ostatniej dobie ganianiny wiecej czasu bylo mila odmiana. Wylecielismy z Warszawy o 11 40 i po dwoch gdzinach wyladowlismy w moskwie. Generalnie lotnisko w Moskwie nie ma zbyt dobrych opinii i troche sie go obawialismy. Nasze obawy nie zmalaly kiedy zobaczylismy z zewnatrz terminal f na ktorym wyladowalismy. Dosc paskudny komunistyczny koszmarek nie zachecal, ale okkazalo sie, ze jest calkiem ok. Tym bardziej, ze do Bangoku odlatujemy juzz terminalu d ktory jest superswiezy i jak na razie duzy i dosc pusty. I jest internet! :)

Na lotnisku raczej rzadko da sie dostrzec lokalny klimat kraju, ale tu pare rzeczy dosc rzuca sie w oczy: kobiety w futrach i niebotycznych obcasach, powszechnie sprzedawane obudowy do iphonow wysadzane krysztalkami swarowskiego czy tez koniaki za dwa i pol tysiaca euro butelka. Ja jednak najbardziej polubilam puchowe biale niedzwiadki ktore strzega tu kazdego sklepu bezclowego :) 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz