niedziela, 28 listopada 2010

kambodza!

Po raz pierwszy podczas tej podrozy mam do dyspozycji prawdziwy komputer  :))) i jest to o wiele lepsze od irytujacego wklepywania przez komorke wiec i zapal kronikarski wiekszy. Dzis przejechalismy trase z Bangoku do Kambodzy w oszlamiajacym tempie 380 km w 9 godzin. Nie wynikalo to bynajmniej z tego, ze kierowcy sie nie starali - rozwijali predkosci, ktore byly az chwilami niepokojace. Jednak przeprawa przez ganice byla ciaglym staniem w kolejkach i odpedzaniem kolejnych ludzi, ktorzy chcieli nas naciagnac na 100 bht.

W Siem Reap zjawilismy sie okolo 15 30 i od razu pojechalismy do naszego hostelu - Golden Mango Inn. Miejsce jest swietne, wyglada jak stary kolonialny dom - duzo ciemnego drewna, wysokie schody i chlodne podlogi. Ma tez  ladny ogrod i duze pokoje, jest w nim cicho spokojnie i jest wszystko czego kazdy moglby poszukiwac - latwy dostep do iinternetu, czyste lazienki, darmnowe sniadanie i fajna obsluga.
Od razu po przyjedzie wpakowaliscmy sie do tuk tuka (tutejsza taksowka, wozeczek doczepiany do skutera) i pojechaliscmy zobaczyc zachod slonca nad glownym kompleksem Angkor Wat. §wietne, poruszajace, piekne. Zawsze boje sie miejsc o ktorych duzo dobrego slyszalam, zeby sie nie rozczarowac ale tym razem naprawde rozczarowania nie bylo.

Potem jeszcze wieczor w miescie i poznawanie lokalnych smakow (polecana przez obsluge restauracja - Khmer Kitchen - suuper, wszystko bylo swietne), oganianie sie od meszek i powrot tuk tukiem do hostelu. Jutro wschod slonca w Angkor Wat, wiec wlasciwie za chwile (marne 7 godzin) trzeba bedzie wstawac.

A w ramach luznych spostrzezen pare rzeczy, ktore tu ogolnie zauwazylismy:

1. ZIMA
Zima jest nie tylko w Polsce. Jest tez w Kambodzy i Tajlandii wlasnie teraz. Chcociaz codziennie jest tu ponad 30 stopni, my oplywamy potem i prysznic wydaje sie absolutna koniecznoscia, dla duzej czesci lokalsoow jest prawdziwa zima. Stad obrazki takie jak: ludzie ubarni w døugie spodnie, dlugie rekawy, kurtki, szale a takze sandaly na skarpetki nie sa  rzadkowscia. W eleganckim bangkockim wydaniu to pelnne poznojesienne buty i szale. Mozna? Mozna

2. RUCH DROGOWY
Wlasciwie nadawalby sie na oddzielnego bloga. Samochodz, taksowki, tuk tuki, wozki z jedzeniem skutery, zwierzeta, wszystko. Co najbardziej dziwne wszystkie te elementy mimo, ze rzadko przejmuje sie jakimikolwiek przepisami funkcjonuja razem nad podziw sprawnie.

Dowcip dnia dzisiejszego:
Po co komu zona na skuterze?
Zona na skuterze jest po to zeby trzymac rower.

Zdjeciem dnia dzisiejszego bowiem jest motyw rodziny jadacej na skuterze - dwulatek niemalze na kierownicy, tato w srodku kieruje a mama jedzie z tylu w wyciagnietych rekach wiazac rower.
Boskie.
Postaram sie wrzucic pare obrazkow w ciagu najblizszych dni.

3. ZROZUMIENIE
Teoretycznie wszyscy mowia po angielsku ale jakos dziwnie nasze jezyki sa inne ;) Akcenty w tych jezykach sa tak niesamowicie wazne, ze czasami niedostrzegalne przesuniecia robia duzo roznce. Czesto wracamy do migowego..





3 komentarze:

  1. Halo Halo, zdjęć mi trzeba :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. I niech Cię nie zmyli ksywa Anna, to ja, Mościcka Miodek :) U nas sypie śnieg, normalnie zasuwa w każdą stronę. Fajnie macie. A napisz coś o jedzeniu, prosze proszę :) Sciski dla wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja droga, dzieki za sciski :) Tutaj wszyscy tez pozdrawiaja. Wrzucilam zdjecia i nowa notke cobys byla usatsfakcjonowana. Trzymajcie sie w tym sniegu!

    OdpowiedzUsuń